Wyszłam w niedziele z domu

Wyszłam w niedziele z domu

Na spacer, jak niemal w każdą niedzielę. A pogoda była przepiękna i szkoda byłoby ją zmarnować. Także wyszliśmy sobie z domu. I co krok dziwiliśmy się, że takie pustki na ulicach.

W połowie drogi do parku, który tak bardzo chciałam odwiedzić olśniło nas. Pierwsza niedziela z zakazem handlu. A mieszkając o krok od takiego centrum jak Manufaktura, ciężko nie zauważać tłumów wypływających z obszernych terenów centrum czy też tam napływających. Tym razem, jakoś to do nas nie dotarło i przemaszerowaliśmy w okolicy rynku by sprawdzić, jak się miewa dzień bez handlu.

Wiecie co, ludzi było jak w święta, prawie nikogo. No dobra, w restauracjach dało się zauważyć klientów, ktoś tam spacerował przy fontannach, grupki młodzieży, starsza młodzież. I super.

Trochę dalej w parku spotkaliśmy kilka rodzin z dziećmi, rowerzystów. Zdaje się, że wszyscy przyjemnie spędzali ten dzień.

Ja się Wam muszę przyznać, że jestem wielkim fanem zakazu handlu w niedzielę. Od lat. I cieszy mnie, że to się wreszcie dzieje.

Bardzo długi czas pracowałam w sklepie, w markecie jednym, drugim, w monopolowym i innych, moja kariera handlowca opierała się właśnie na sklepach i kurde, to była fajna praca z jedną wadą. Z pracującymi niedzielami.

A sięgając pamięcią jeszcze dalej, pracowałam w czasach kiedy sklepy, mam na myśli wielkopowierzchniowe markety, były czynne również w dni świąteczne.

Pamietam Wielkanoc, kiedy to pracowałam w Wielką Sobotę do 16, a o 15:55 Pan na sklepie awanturował się, że on dzisiaj musi wybrać grabie do liści i nie wyjdzie póki nie znajdzie najładniejszych.
Kupowanie telewizorów w pierwszy dzień świąt? Proszę bardzo. Zapasy na kolejne dziesięć lat w ten sam dzień? A kto Bogatemu zabroni.
Dantejskie sceny się działy tuż przed zamknięciem, jak to? Nie mogę już zrobić zakupów? Przecież tam kasjerka siedzi.

A później gdy zamknięto markety w święta, dzień przed w sklepach Ameryka po ogłoszeniu zagrożenia huraganem. Totalne pustki, jutro zamknięte? A to wezmę 10 kg cukru bo może braknąć.

I nie docierało, że ta kasjerka też ma dom, też chce odpocząć. Że sklep przecież nieczynny tylko jeden dzień i cukier będzie.

Wiem, jest wiele opinii, że każdy wybiera swój zawód, że inni nie mogą pracować w tygodniu i robią to w weekendy albo jeszcze, nie mogą zrobić zakupów w tygodniu i zostaje ta nieszczęsna niedziela.

I nikt nie myśli, że dawniej w niedziele zapominano o zakupach i spędzano czas razem, każdy miał czas dla rodziny, na odpoczynek, na zabawę. Oczywiście były usługi dostępne w niedzielę, restauracje, kina czy teatry. I nikt nie skakał z mostu bo brakło cukru tylko szedł do sąsiadki ze szklanką, przy okazji porozmawiał, pośmiał się a później zaniósł kawałek ciasta.

A skoro dzisiaj mamy możliwości zrobienia zakupów online, w całodobowych sklepach, w małych sklepach często czynnych długie godziny, to po co ta awantura o wolne niedziele?

Czyż nie lepiej się skusić na rodzinny spacer, plac zabaw, kino czy wspólne gotowanie. A zakupy zrobić wcześniej, albo robić na bieżąco bez poczucia, że trzeba nagle wykupić pół sklepu bo jutro się przyda.

Wczorajszy dzień mnie zaskoczył, bo widziałam uśmiechniętych ludzi na ulicy. Widziałam rodziny z dziećmi za rękę. To jeszcze nie bajka, ale może wstęp do fajniejszego weekendu dla wielu ludzi. Możliwość odpoczynku.

A na koniec spaceru, przechodziliśmy niedaleko sklepu monopolowego. Pan właściciel stał za ladą i jak mróweczka uwijał się by obsłużyć kolejkę, która stała na 10 osób poza sklepem. Pewnie brakło cukru…

 

Agnieszka

10 komentarzy
  • Aneta
    Posted at 03:15h, 13 marca Odpowiedz

    A my z mężem spędzamy niemalże każdy weekend w plenerze, a widok ludzi spędzających czas razem cieszy mnie bardzo 🙂

  • Bookendorfina Izabela Pycio
    Posted at 08:00h, 13 marca Odpowiedz

    U nas weekendy zawsze rodzinnie, nie zawsze w plenerze, ale często na wyjazdach. 🙂

  • Natalia Początek
    Posted at 22:28h, 13 marca Odpowiedz

    Ja zazwyczaj weekend spędzam w domu, ale po prostu jestem typem domownika 😀

  • Passionelka
    Posted at 01:04h, 14 marca Odpowiedz

    Ja niestety niedziele spędzam sama, bez chłopaka, ponieważ zakaz handlu restauracji nie dotyczy. No, ale coś za coś. Przynajmniej w tygodniu robimy sobie „małą niedzielę” 🙂

  • pa2ul
    Posted at 15:59h, 14 marca Odpowiedz

    ja tam nie narzekam na to, że sklepy w niedziele pozamykane. z córką chodze prawie codziennie na spacer 🙂

  • RINROE
    Posted at 00:09h, 17 marca Odpowiedz

    Moja niedziela wygląda tak samo jak każdy inny dzień tygodnia – przy pracy 😉

  • Natalia
    Posted at 09:35h, 17 marca Odpowiedz

    Mnie w weekendy praktycznie nie ma w domu, spotykam się z kim tylko mogę. Mi też podoba się zakaz handlu w niedzielę

  • DominikaDolci
    Posted at 10:36h, 17 marca Odpowiedz

    Piękny sposób na spędzanie niedzieli. 🙂

  • Agata
    Posted at 11:23h, 17 marca Odpowiedz

    Ludzie, już nie zachowujcie się jak wygłodniałe zombie. Niedziela bez handlu mnie nie rusza, ale obawiam się, ze kierownicy sklepów i tak sobie odbiorą ten dzień, niewiele to zmieni. Wydłużą godziny pracy w dni inne, ot co

Post A Comment