Rajski urlop w samym sercu Świętokrzyskiego

Rajski urlop w samym sercu Świętokrzyskiego

Pisząc ten tekst siedzę właśnie na białej werandzie, przy drewnianym stole i patrzę na małe wzgórze pełne krzaków porzeczek, oczywiście pustych o tej porze roku. To Rajskie Domki. Słucham jak ćwierkają ptaki i co kilka chwil pytam Sebastiana, jaki to ptak właśnie przeleciał bądź zatrzymał się na białym ogrodzeniu przy domku.

 

Patrzę w prawo na zielone jeszcze drzewa, które gdzieniegdzie zaczynają nabierać pięknych jesiennych kolorów. Widzę również mojego kota, który średnio przyjacielsko podchodzi do nowego towarzysza, na czas naszego urlopu nazwanego Srotem lub też Chesterem. 

Jest błogo, słychać ciszę i szum wiatru, wieczorem można usłyszeć rozmowę dzika ze szczekającym psem czy ujrzeć nad ranem lisa biegnącego po łące i chowającego się w krzakach porzeczkowych.

 

Na tarasie jemy śniadania i obiady, pijemy poranną kawę, podziwiamy z dumą jak Srotka uczy się łapać myszy bo kolega Srot przynosi jej jeszcze żywe okazy.

Na hamakach – fotelach czytam popołudniami książki, Sebastian rozpala ognisko i grzejemy rączki trzymając jednocześnie kijki z kiełbaską jak za dawnych czasów – ostatni raz siedziałam przy ognisku jakieś 15 lat temu jak nie więcej.

Śpimy osobno – wiecie, ja chrapię i to dość mocno a Sebastian ma podobno lekki sen, wobec tego niby przypadkiem zasypia w saloniku na kanapie a ja w sypialni, mam dla siebie całe łóżko i wypoczwam zasypiając około 21 a wstając o 7 rano; Sebastian za to odpoczywa od mojego chrapania, w spokoju ogląda sobie telewizję i przychodzi rano czy wieczorem przytulić się, upewnić się, czy wiem że on mnie kocha i czy rozumiem osobne spanie – pewnie, że rozumiem.

 

Nie ma tu sklepów, centrów handlowych ani drogi, po której jeźdżą samochody, nie ma dostępu do Internetu i nie ma hałasu. Są za to ptaki, koty, myszy i spokój. A o tym marzyliśmy.

 

Przyjechaliśmy tutaj z dwóch powodów,(pisałam Wam o tym TU) chcieliśmy odpocząć od ludzi – naprawdę potrzebowaliśmy tego oboje, zmęczeni wiecznymi telefonami, prośbami, problemami i samymi ludźmi. Byliśmy już tak zmęczeni, że wstanie z łóżka to był wyczyn ogromny, okraszony mocnym „kurwa znów”

Drugim powodem była moja potrzeba pisania, mam do zrealizowania jeden wielki projekt i dwa pomniejsze, a w domu ciągle mnie coś rozprasza, pranie, kurier, zdjęcia i ciągły bieg życia. I udało się, moja produktywność sięgnęła zenitu i napisałam lwią część z dużego projektu, zakończyłam jeden mniejszy i udało mi się dodatkowo napisać kilka artykułów dla Was. Rajskie Domki stanęły w odpowiednim momencie na mojej drodze.

A do tego w międzyczasie byliśmy w lesie, byliśmy w Sandomierzu skąd wywiozłam półtora kilo krówek i odkryłam, że mam ochotę na cydr – a ja nie lubię jabłek. 

To miejsce poza magicznym spokojem ma coś najważniejszego, ludzi, którzy stworzyli to miejsce. 

Ania – właścicielka przywitała nas oprowadzając po terenie i informując o najważniejszych rzeczach, jej mąż Piotr – przywiózł nam wspaniały kosz z wiejskimi specjałami, które przygotowali dla nas.

I tu ciekawostka – nie cierpię jabłek, po prostu nie i kropka, wracając z Sandomierza mijaliśmy tyle sadów, że nabrałam ochoty na takie piękne, czerwone jabłuszko jednak Sebastian nie pozwolił mi się zatrzymać i zerwać nawet jednego. 

Po powrocie do domku czekał na nas Piotr z koszem pełnym smakołyków i jabłek, jak nienawidzę jabłek, moja chęć na nie była tak ogromna, że od razu niemal zatopiłam swoje zęby w owocu i delektowałam się całe popołudnie, dumna z siebie, że zjadłam jabłko. 

Ludzie tworzą miejsca doskonałe lub nie, Ani i Piotrkowi udało się stworzyć raj i nie bez powodu ten raj nazywa się Rajskie Domki, można się tu poczuć jak w raju i kropka.

I bez względu na to czy chcecie odpocząć z dziećmi czy sami, czy macie chęć na beztroski wypad na odludzie to miejsce doskonałe dla Was. Dla mnie jest, na pewno też wrócę tu nie raz – poza sezonem, w spokój i ciszę, by odwiedzić Kota Srota Chestera i odpocząć od ludzi. Bo to miejsce idealnie się do tego nadaje. 

Fanpage Rajskich Domków znajduje się na Facebooku – koniecznie zajrzyjcie, może i Was skusi to cudowne miejsce. 

To nie jest płatna reklama, to nie jest żadna wymiana barterowa, po prostu to miejsce zasługuje na to aby poznały je osoby, które może tak jak ja lubią odpocząć od świata i popatrzeć tylko na zieleń i posłuchać ciszy. 

A jeśli spotkacie Kota, tego kota, to dobrze go nakarmcie, przyniesie Wam myszkę a i da się utulić jak należy 🙂


Agnieszka

4 komentarze
  • Bookendorfina
    Utworzony o 06:55, 01 października Odpowiedz

    Jak bardzo w dzisiejszych pospiesznych czasach, kiedy zgiełk i hałas dominują, potrzeba nam właśnie takich miejsc na prawdziwy reset, Fantastycznie, że trafiliście do takiego raju. 🙂

  • Ula - wmojejnaturze.pl
    Utworzony o 11:42, 01 października Odpowiedz

    Bajkowe miejsce! Pięknie tam. Pobyt musiał być udany.

  • Wiola
    Utworzony o 11:55, 01 października Odpowiedz

    Piękne miejsce. W sam raz na spokojnie odpoczynek i pisanie

  • Irena-Hooltayewpodrozy
    Utworzony o 13:24, 01 października Odpowiedz

    Super miejsce na odpoczynek.
    Coraz trudniej znalezc takie,aby nikt nie dzwonił,nie jazgotał,aby zapomniec o całym swiecie.
    Wyciszyc organizm,uspokoic skołatane nerwy.Zwolnic.
    Znalezliście taki raj.
    Pozdrawiam-)

Napisz Komentarz