ODDZIAŁ LUDZI NIESZCZĘŚLIWYCH

ODDZIAŁ LUDZI NIESZCZĘŚLIWYCH

Gdy po raz pierwszy powiedziałam na głos to zdanie, przywiodło mi na myśl książkę pod tytułem Oddział Chorych na Raka. Jednak z tą książką nie ma zbyt wiele wspólnego. Oddział ludzi nieszczęśliwych znajduje się na pierwszym piętrze kwadratowego budynku. Tuż przed oddziałem dla młodzieży i zaraz nad oddziałem zamkniętym dla osób bardzo chorych,

Cisza zapada tu już po 21 wieczorem a do życia budzi się na poranną gimnastykę, o 7:45. Wszystko jest tu dostosowane do pory dnia. Gimnastyka, później śniadanie, po śniadaniu leki i zajęcia, że tak powiem, fakultatywne. Niby nie ma obowiązku ale wiesz, że trzeba. Arteterapia, muzykoterapia, warsztaty zajęciowe czy spotkania z lekarzem. Wszystko to czeka na lokatorów Oddziału ludzi nieszczęśliwych.

Między zajęciami kilka papierosów na patio, pogawędki, może coś z bufetu i powrót na piętro. Niebawem obiad – okropny jak w każdym szpitalu. Pielęgniarki miłe, spokojne i uśmiechem odpowiadają na uśmiech. Pilnują posiłków, leków i spotkań z lekarzami. To one zamykają łazienki i oddział o 23. Sprawdzają czy śpisz i czy nie potrzebujesz czegoś w nocy. Naprawdę, potrafią co godzinę zajrzeć do pokoju by sprawdzić czy wszystko jest Ok.

To nie jest oddział, na który przychodzi się na 3 dni. Tu leczy się nieszczęścia. Na tym oddziale ludzie spędzają od czterech tygodni do kilku miesięcy, by wydobrzeć. A jednak znajduję jakieś porównania z Sołeżnicynem. To okropne.

Tutaj leczenie trwa długo i aby wyzdrowieć trzeba być cierpliwym bo czasami same chęci nie wystarczą. I wiele osób pojawia się tu regularnie co kilka lat, kilkanaście miesięcy. I walczą o siebie. I odpuszczają. Kołowrotek taki. 

Spotkasz tu dziewczynę, która ledwie skończyła osiemnaście lat i tak miała dość swojego życia, że się na nie targnęła. Starszą Panią, która się boi – a musisz to wiedzieć, w depresji występuje irracjonalny strach. Spotkasz chłopaka, który ma problem z rodzicami i dla spokoju umieścili go w szpitalu a także Panią Mecenas, która ma zaburzenia dwubiegunowe i niesamowite serce, ogromne i ciepłe dla innych. 

Spotkasz ludzi z historią, którzy po prostu nie mają już siły. I może spotkasz też mnie.

Pojawiłam się na tym oddziale pewnego wtorkowego popołudnia, przydzielona do sali z trzema innymi nieszczęśliwymi osobami i zostałam. Chciałam pozbyć się strachu, tego lęku i towarzyszących mi wszędzie leków. To był mój cel. Mój plan.

Okazało się, że moje nieszczęście jest podobne do innych, że czasem tabletki nie pomagają a potrzeba rozmowy. Zainteresowania. Akceptacji. Zrozumienia. 

Niby rzeczy tak naturalne, a jednak wymagające pracy i czasu. Bo wszystko siedzi w głowie. I nie bałam się. Ta myśl kręciła się w mojej głowie wraz z innymi, tymi rezygnacyjnymi, smutnymi i depresyjnymi, że może potrzebuje stacjonarnej pomocy. Może szpital..

Nie żałuję. Zyskałam zdrowie (na dłużej mam nadzieję), wiedzę i wartościowe doświadczenia. ​I ludzi! Oni są najważniejsi. 

Tutaj nie ma się co wstydzić. Jesteś „wśród swoich” wśród ludzi, którzy nie bali się powiedzieć, że mają problem, że potrzebują pomocy. Od prawnika do sprzątaczki, nie ma podziałów i oceniania. Można tu głośno krzyknąć i również cicho zapłakać. Tu można wszystko. 

Teraz, gdy już opuściłam to miejsce, uważam, że pobyt tu dał mi wiele dobrego. Ogarnięcie lęków, mojej depresji i zapoznanie wielu wspaniałych osób. Przewartościowałam swoje życie w ciągu tych siedmiu tygodni. To niesamowite. I wreszcie postawiłam siebie na pierwszym miejscu. 

Oddział Ludzi Nieszczęśliwych nie krzywdzi, leczy zranione dusze, pomaga zmierzyć się z lękami i stawić im czoła. Tu każda Nieszczęśliwa Osoba pomoże innej w takim samym stanie. Bez oceniania. Porozmawia, użyczy ramię. 

I chociaż do samego miejsca mogłabym mieć zastrzeżenia, powiedzieć jak bardzo lekarze chrzanią swoją robotę a psycholodzy lecą po łebkach. Powiedzieć to, jak bardzo pielęgniarki uważają się za lepsze od wszystkich, to napiszę o tym osobny wpis, dłuższy, mocniejszy. Dzisiaj zostawiam już ten Oddział za sobą, chociaż kawałek mnie tam jest. 

Tęsknić nie zamierzam. Będę jednak głośno powtarzać, jak ważne jest dbać o swoje zdrowie psychiczne i pobyt na takim oddziale nie jest żadnym wstydem. To właśnie w takim miejscu człowiek poznaje siebie. Wśród tych wszystkich Nieszczęśliwych Dusz. 

Brak Komentarzy

Napisz Komentarz