Największa Franca jaką spotkałam w życiu.

Największa Franca jaką spotkałam w życiu.

Pojawia się znienacka, bez ostrzeżenia a jednocześnie atakuje od razu każdy element życia. Każdy najdrobniejszy aspekt życia i wciska swoje ciemne paluchy wszędzie i niszczy wszystko na swojej drodze. Od dobrego humoru, przez zdrowie fizyczne na psychice kończąc a przecież to od niej zaczęła.

Wymiata organizm jak szalona, pędzi nie zważając na Twoje plany, na ślub, imprezę, na nadchodzący urlop czy wyjście do kina. Jak już nadejdzie i trzaśnie tymi swoimi paluchami po policzku to leżysz. No nie ma siły, która pozwoliłaby Ci wstać. Leżysz i czekasz. Myślisz. Wyłączasz się.

 

 

DEPRESJA

 

Depresja to nie jest przyjaciółka chandry, na moje oko to one nawet trochę rywalizują po czym depresja siada i mówi do niej “słuchaj zrobiłaś swoje, było zabawnie, czas na ciebie, zapraszam wypierdalać”

I Chandra znika sobie gdzieś, a czarne paluchy okropnego samopoczucia i myślenia przedostają się dalej. I mylimy je długo z chandrą, bo była, bo nie targała tak mocno za włosy, bo dało się zalać robaka i jakoś żyć.

Depresja potrafi skutecznie odebrać chęć do życia, badania wskazują, że tysiące osób na świecie umiera z powodu depresji. Tysiące i to nie 2 a raczej 800 tysięcy każdego roku *. I to już nie są śmieszne i zabawne liczby, to około 800 tysięcy osób takich jak ja czy Ty, które powiedziały

“Dość tej beznadziei, winy za wszystko, dość cierpienia”

I zostawiły za sobą historie, rodziny, bliskich i dalszych przyjaciół. Po prostu odeszły.

 

NAJWIĘKSZA-FRANCA-JAKĄ-W-ŻYCIU-SPOTKAŁAM2

 

TRZEBA WALCZYĆ O SIEBIE

 

W mojej bliskiej rodzinie było 3 samobójców, dwoje z nich popełniło je ze skutkiem śmiertelnym, jednego udało się uratować. Jego depresja jednak nie pozwoliła mu żyć za długo, bo zmarł niedługo po próbie samobójczej z nieco innego powodu.

Ja mam depresję. I na dokładkę nerwicę lękową. Bez żartów, bez ściemy dzisiaj robię Coming Out. To cholerne schorzenie doprowadziło mnie na skraj wszystkiego.

Zniszczyło moją świetnie zapowiadającą się karierę w wielkiej instytucji kulturalnej, tylko dlatego, że nie byłam w stanie chodzić do pracy. Bałam się ich, ich oczekiwań, wymagań, siedzenia 8 godzin dziennie w tym samym towarzystwie czy wspólnego zjadania posiłków. Bałam się oceniania a także swoich spadków nastroju, bałam się tego wszystkiego i zrezygnowałam z etatu. Zabolało.

Spacery pośród kwiatów, przejażdżki rowerowe, wspólne wyjścia na dłużej z domu wraz z mężem. Zapomnij! Właśnie w tym momencie gdy zbieramy się do kina, mnie obezwładnia totalny lęk, czasem irracjonalny bo przecież nie umrę oglądając film. A kto wie? Kto mi da gwarancję?

Sen od północy do późnych godzin popołudniowych, czasem przegibanie dnia w piżamie i położenie się na nocny sen, zero zainteresowania życiem czy warunkami na zewnątrz. czymkolwiek.

To wykańcza! To naprawdę zabija od środka.

 

JAK TO SIĘ JE

 

Depresja to przede wszystkim choroba, którą należy leczyć i to pod okiem dobrych specjalistów. Musisz wiedzieć, że depresja to przede wszystkim smutek i melancholia. Tak wielki smutek, że odbiera chęć do jakichkolwiek zajęć, kontaktów towarzyskich a w finale i do życia.

Pojawia się również lęk, ten irracjonalny ale i poważny, chory na depresję człowiek boi się, chociaż nie wie czego. Najczęściej ten lęk jest tak silny, że nie pozwala funkcjonować.

 

Na początku mojej choroby, lęk był silny i jeśli dobrze pamiętam, to po części ukierunkowany na spanie/łóżko czy noc. Jeździłam na pogotowie (SOR) kilka razy w tygodniu z poczuciem umierania. Bolało mnie serce, skakało ciśnienie, bolała głowa – wszystko to były objawy depresji z ciała, To tam właśnie, lekarz po kolejnym badaniu zadecydowała, że jeżeli pojawię się kolejny raz to ona wezwie pomoc.

I poszłam do psychiatry. Słuchaj to był 2007 rok, niby nie tak dawno a jednak przepaść ogromna w porównaniu z tym, jak dzisiaj traktuje się pacjentów z chorobami duszy.

I wylądowałam na lekach, zmieniłam psychiatrę raz, drugi, przeszłam ponad 3 letnią terapię a mimo to ta Franca wraca i nie daje żyć.

 

Gdy w 2017 zdarzyło się w moim życiu bolesne rozstanie, cieszyła się jak dziecko bo mogła mnie dobić. Zniszczyć całkowicie. A ja jej pozwoliłam. Nie jadłam, nie wstawałam z łóżka, myłam się pod przymusem i piłam wodę czy herbatę gdy już naprawdę musiałam. Zapominałam najważniejsze rzeczy, istotne dla mojego życia. Do dziś ich nie pamiętam.

Zwiększono mi dawkę leku, zaczęłam funkcjonować ale to nie takie życie. Wciąż byłam pełna lęku i wszelakich obaw o wszystko. Wciąż nie funkcjonowałam jak należy.

Zaczęłam pracować tylko z domu, by nie mieć szansy panikować przy ludziach, by móc spokojnie żyć – bo żyć zawsze chciałam.

 

DIAGNOZA ZAWSZE BOLI

 

Zdiagnozowano u mnie początkowo depresję egzogenną, wywołaną czynnikami zewnętrznymi, u mnie to była śmierć bliskiej osoby, kolejna, kolejna i kolejna. Oraz rozstaniem. Gdzieś tam po drodze nawet padały słowa o Chorobie Afektywnej Dwubiegunowej. Jak dotąd się nie sprawdziły. Niemniej, wciąż jestem pod obserwacją i wciąż przyjmuję leki by móc funkcjonować jak należy bez tych czarnych macek na swoim ciele.

Depresję należy leczyć, o depresji warto mówić, ale nie wolno robić z niej wymówki na wszystko. Wiem to z doświadczenia, jak bardzo dla mnie stała się powodem by NIE. 

Nie iść do pracy.

Nie iść do kina.

Nie spotkać się z rodziną.

Nie wstać z łóżka. 

Tak na dobrą sprawę, powinno się jej trzasnąć w twarz w odwecie i walczyć, tylko jak człowiek dotknięty tą chorobą może walczyć?

Przy pomocy bliskich jest lepiej. Jeżeli ktoś zaufany, mąż, żona, partner, siostra jest przy Tobie, to już dużo. O wiele więcej, gdy zrozumie z czym się mierzy. Bo nie każdy kto jest, potrafi stanąć obok i walczyć. 

Bo gdy zobaczy krzywy uśmiech, powie “o uśmiechasz się” i wróci do swoich zajęć pewien, że idzie ku dobremu. A ten uśmiech może mieć setki przyczyn maskujących. Także nie wolno się zwieść. 

Ja wiele razy ukrywałam uśmiechem poważne problemy, ból, lęki. Nerwami zakrywałam depresyjne rozdrażnienie i niepokój. Maskowałam się, dlatego mojej rodzinie ciężko uwierzyć, że ja potrzebuję leków czy pomocy terapeuty. Bo przecież jestem silna i tyle przeżyłam.

 

A gówno prawda! Silna jestem, taka strongwoman, tylko z bólem całego ciała i duszy za tym uśmiechem do babci czy siostry. Silna w sytuacji kryzysowej bo nikt jej nie ogarnie, tylko ja. Zdradzę Ci sekret – każdy ogarnie tę sytuację kryzysową, jeśli powiesz NIE. Zajęło mi ponad 10 lat nauczenie się tego. I tadam – potrafią. A ja już nie skupiam się na powrocie do łóżka, tylko na odpowiednim zdrowieniu. Na zmniejszaniu leków i sprawdzaniu jak mój organizm reaguje, na terapii, gdzie znów przerobię samą siebie od A do Z i podjęciu najważniejszych decyzji. Co jest dla mnie ważne? Wciąż tego nie wiem i muszę się dowiedzieć. Bo to będzie najskuteczniejsza broń do walki z depresją, nie chandrą, nie z przesileniem jesiennym. Z prawdziwą Francą, która nie odpuszcza i nie składa broni. Raz zadomowiona, ma ciężki problem by się wynieść a przecież Tobie tak dobrze w łóżku, pod kołdrą… 

 

Depresja zabija mnóstwo osób, prowadzi do rozpadów małżeństw, związków, kariery. Jeżeli pozwolisz, ta choroba zniszczy Cię całkowicie i to nie są żarty. O siebie zawsze warto walczyć, wszelkimi możliwymi sposobami a strach przed lekami można schować do szafy. Obecnie podawane w depresji leki nie prowadzą do zmian osobowości, nie otumaniają i pozwalają żyć. I cieszyć się życiem. 

Bo po to ono jest. 

MOŻESZ SOBIE POMÓC

Jeżeli zauważasz u siebie objawy depresji, koniecznie umów wizytę u psychiatry, to żaden wstyd a choroby duszy są bardzo ważne. Porozmawiaj z bliskimi, uprzedź, co może się z Tobą dziać i jak mogą reagować. Zapisz sobie numer do Całodobowego Centrum Wsparcia i w przypadku kryzysu dzwoń bez zastanowienia, nie musisz podawać swoich danych a na pewno porozmawiasz z kimś kompetentnym. I zrób listę rzeczy, które wywołują u Ciebie uśmiech, przydaje się.

Całodobowy numer Centrum Wsparcia Osób w stanie kryzysu psychicznego to – 800 70 22 22

Warto czasem poszukać pomocy i dać sobie odetchnąć.

Agnieszka

5 komentarzy
  • Koralina
    Utworzony o 07:19, 19 października Odpowiedz

    Bardzo wazny i trudny temat, dobrze, ze ludzie zaczęli zwracać na to uwagę i głośno się o tym mówi

  • Szczęśliwa Siódemka
    Utworzony o 07:32, 19 października Odpowiedz

    Wspaniale, że o tym piszesz. Myślę, że możesz w ten sposób pomóc wielu osobom, które zmagają się z tym samym. Ściskam Cię mocno i życzę Ci dobrego samopoczucia!

  • Olka
    Utworzony o 08:03, 19 października Odpowiedz

    Niby o depresji mówi się więcej, a wciąż lekarze bagatelizują problemy osób z depresją. Już pomijam fakt, że istnieje spory problem z jej zdiagnozowaniem. W rodzinie jedna osoba zaczęła mieć dziwne objawy somatyczne. Pogotowie kilka razy do niej przyjeżdżało. Po którymś razie, sanitariusz z pogotowia postanowił nieco więcej czasu poświęcić na badania. I odkrył, że tak naprawdę objawy, jakie daje ciało, nie są w żaden sposób reprezentowane przez pomiary urządzeń. Od razu podrzucił pomysł, by udać się do psychiatry. I okazało się, że to nie problemu z somą, a z psyche powodowały te wszystkie, groźnie wyglądające objawy. Jednak musiało upłynąć sporo czasu, zanim udało się dojść do tego etapu.

  • blogierka
    Utworzony o 23:53, 19 października Odpowiedz

    Moja siostra choruje,tata też miewa epizody :(.
    Zdrowia i siły Aga! <3

  • Niezbednikmanagera
    Utworzony o 08:33, 20 października Odpowiedz

    Bardzo trudny temat. Życzę ci dużo siły w walce o siebie.

Napisz Komentarz