NAJLEPSZE SPOSOBY NA POZBYCIE SIĘ DEPRESJI

NAJLEPSZE SPOSOBY NA POZBYCIE SIĘ DEPRESJI

ŚMIERĆ

Tak naprawdę niewiele osób o tym mówi. Niewiele osób do siebie dopuszcza tę myśl. Depresja to choroba śmiertelna i nie ma się co oszukiwać.

Pisałam Wam już o swoich zmaganiach, odczuciach i uczuciach. Teraz opowiem o radzeniu sobie z depresją.

Depresja dotyka coraz większą liczbę osób, od najmłodszych po najstarszych. I jakby ludzie wciąż myślą, żę depresja to taka jesienna chandra i która mija wraz ze zmianą pór roku.

NIE

Ta Franca zostaje na lata i nie daje żyć, a co osoby chore słyszą najczęściej od swojej rodziny, bliskich, znajomych?

A to proszę, zagrajmy w BINGO.

NAJLEPSZE-SPOSOBY-NA-WALKĘ-Z-DEPRESJĄ

Ręka do góry, kto chociaż raz usłyszał od kogoś jeden z tych tekstów. Ja przerobiłam wszystkie. Ja podnoszę rękę wysoko.

No dobra, bo chaotycznie zaczęłam. Depresja to choroba śmiertelna i nie da się powiedzieć “już mi przeszła depresja” czy tak jak usłyszałam w psychiatryku, serio! “miałam depresję jak miałam 12 lat i wyleczyłam ją koszykówką” AAAAA to ja nie mam więcej pytań. Można? A no nie można, bo z jakiegoś powodu ta dziewczyna jednak w tym szpitalu się znalazła.

Dobra, depresję i jej objawy łagodzimy odpowiednio.

  1. Lekami!
  2. Psychoterapią
  3. Wsparciem bliskich

I gdy osiągniemy te 3 najważniejsze punkty, złagodzimy chorobę, możemy powiedzieć, udało się, wyszłam z depresji – nie oszukujmy się, nikt nie powie, moja depresja jest w remisji czy mam okres stabilizacji. Ludzie tak nie mówią. No chyba, że byli w szpitalu psychiatrycznym i mają na to odwagę.

Wiecie jak wygląda depresja? Ja Wam opowiem i zwizualizuję.

No jak w mordę strzelił depresja nie?

A teraz idziemy punkt po punkcie.

  • 1. Leki antydepresyjne stosuje się w każdym zaburzeniu depresyjnym, które występuje najczęściej w chorobie afektywnej, nie tylko przy chorobie CHAD ale i przy banalnych zaburzeniach nastroju.. Stabilizują one nastrój, lekko go poprawiają i pomagają funkcjonować każdego dnia. Leki takie stosuje się również w leczeniu zaburzeń lękowych (to u mnie się tak zaczęło) oraz w leczeniu przewlekłego bólu (PROZAC był lekiem przepisanym mi na przewlekły ból głowy!!!)

Zapisane przez lekarza psychiatrę, nie internistę czy laryngologa leki należy przyjmować regularnie, najlepiej o ustalonych porach. Nie ukrywam, odkąd w szpitalu przyzwyczaili mnie do przyjmowania tabletek dwa razy dziennie o stałej porze, to moje funkcjonowanie się mocno poprawiło.

Nie wolno samodzielnie ich odstawiać, modyfikować ani mieszać bez wiedzy i zgody lekarza. Lek ma działać i pomagać w leczeniu. To najważniejsza rzecz!

  • 2. Psychoterapia to drugi najważniejszy krok w leczeniu. Należy znaleźć i wybrać dobrego psychologa psychoterapeutę. Najlepiej z wykształcenia psychiatrą, lekarzem, na pewno musi być psychologiem. Nie polecam terapii u terapeutów typu “prawnik po dwuletnim kursie terapeutycznym” – to ja już wolę do barmana…Serio, wykształcony i odpowiednio doświadczony psychoterapeuta pozwoli na wyniesienie samych plusów z terapii i zakończenie jej sukcesem.

Podczas pobytu w szpitalu miałam obowiązkową terapię z Panią Magister. Nie mam pojęcia kim była, na pewno nie wykształconym psychologiem. Nie znalazłyśmy nici porozumienia niestety.

Niemniej, psychoterapia jest niezbędna by dojść do siebie, powinna być również powtarzana co jakiś czas. I psychoterapia nie wygląda raczej tak jak na amerykańskich filmach. Nie ma fancy salonów z wypasionymi sofami, eleganckich terapeutów czy leżanek obitych welurem. Jest za to czysta prawda. Jest obnażanie siebie i rozumienie swoich czynów, zachowania. Są momenty gorsze i dobre. Są łzy i wściekłość. Jest rezygnacja. Są jednak dobre momenty i wspomnienia. Jest przepracowywanie siebie i poznanie swoich dobrych cech. Skąd są i jak się tworzyły. Terapia to złoto.

  • 3. Wsparcie rodziny – sraty taty. 80% osób bliskich nie wie z czym się je depresję i zaburzenia lękowe. Serio. WIem z doświadczenia i z opowieści. Rodzina zazwyczaj używa hasła z Depresyjnego Bingo, sorry, ale nawet wśród odwiedzających psychiatryk osób spotyka się takie, które mówią do bliskich “po co tu jesteś” No przecież, że odpocząć przyszłem Halynka, nie chce mi się robić..

No niestety, tak wygląda rzeczywistość, dlatego właśnie tak wiele osób w depresji popełnia samobójstwo. Są nierozumiani. Ci którzy decydują się żyć i mierzyć z chorobą, zwykle radzą sobie sami albo na terapiach grupowych. Czasem rodzina się włącza w terapię. Czasem, nie zawsze.

I dlatego często chorzy wybierają opcję przechodzenia przez zmagania samodzielnie, nie chcą stawać się niezrozumianym ciężarem dla bliskich i nie chcą też zarzucać swoimi problemami. Noi co najważniejsze, nie chcą słyszeć pustych słów pocieszenia.

Ja również spotkałam się z niezrozumieniem. Jak dostałam kiedyś ataku paniki i lęku na dworcu w Zakopanem, przepuściłam kilka autokarów i była mała szansa na to, byśmy zdążyli na pociąg. Sebastian mnie na tym dworcu omal nie zostawił, nie rozumiał, nie chciał nawet zrozumieć. Ja, gdy już doszłam do siebie, chciałam go zabić a na pewno nie chciałam wtedy za niego wychodzić.

Depresja przy odpowiednim leczeniu potrafi wejść w stan remisji, pięcio, dziesięcio czy nawet trzydziestoletni.

Depresja nie jest uleczalna na zawsze. Potrafi wrócić w momencie najmniej oczekiwanym i zniszczyć człowieka, dobić tak, że jedyne co można zrobić to się zabić. Nie jestem fanką samobójstw, można im przeciwdziałać trzema sposobami jak wyżej.

Uważałam, że to dla tchórzy. Jednak zdanie zmieniłam gdy takie myśli i do mnie dotarły. To chwila, momencik i decyzja podjęta, działanie wykonane. To właśnie niedoszli samobójcy najczęściej znajdują się w szpitalu psychiatrycznym, gdzie po latach męki i melancholii diagnozuje się u nich zaburzenia depresyjne. Bo nikt nie popełnia samobójstwa gdy jest szczęśliwy. NIKT.

Jeśli widzicie w swoim otoczeniu osobę smutną, zagubioną, zamkniętą w sobie, nie mówcie jej aby wyszła ze swojej strefy komfortu. Ona pewnie jest w niej w tym momencie. Spróbujcie zrozumieć. Zobaczyć.

A na koniec bardzo ładna grafika obrazująca to, jak wygląda atak paniki.

Agnieszka

2 komentarze
  • Monika
    Utworzony o 21:55, 04 grudnia Odpowiedz

    Dobrze, że o tym piszesz. Najlepsze są wskazówki i rady z własnego doświadczenia bo są najbardziej wiarygodne! Depresja to Franca, zgadzam się w zupełności, ale niestety cały czas bagatelizowana:( Walcz dzielnie Aga i nie daj się!❤️

  • I.
    Utworzony o 22:53, 04 grudnia Odpowiedz

    Z depresją spotkałam się w rodzinie – chorował na nią mój tata (wiem to dopiero po latach i tragicznych wydarzeniach) – nigdy nie podjął się diagnozy czy leczenia, a my nigdy nie zorientowaliśmy się, że to depresja – po prostu trwało to tak długo, że wydawało się „że taki już jest”, „taki ma charakter”. Patrząc z perspektywy czasu na mojego ojca: – DDA chorującego na depresję jest mi smutno, że odebrał sobie życie. Długie lata po jego śmierci byłam na niego wściekła, teraz powoli wybaczam, Zostaje tylko smutek.

Napisz Komentarz