Mój nałóg – pielęgnacja ust

Mój nałóg – pielęgnacja ust

Jestem pielęgnacyjnym freakiem. Uwielbiam testować, porównywać i patrzeć jak działają na mnie kosmetyki. Jedną z części mojego ciała, którą wręcz uwielbiam są moje usta. Pełne, dobrze napigmentowane i dodające mi urody. Tak, jeśli chodzi o usta to jestem totalnym narcyzem.

Ponieważ jest jak jest, to do pielęgnacji ust przykładam się bardzo i w każdej mojej torebce można znaleźć balsam czy pomadkę do ust nawilżającą. Mam ich kilkadziesiąt i nawet Sebastian się śmieje, że łatwiej u mnie w torebce znaleźć balsam do ust niż klucze.

Przez lata poszukiwałam idealnego dla siebie, przetestowałam chyba wszystkie dostępne w sklepach i wybrałam trzech ulubieńców, których dzisiaj Wam przedstawię wraz z zaletami i wadami każdego z nich.

 

Na pierwszy ogień idzie ostatnie odkrycie, czyli balsam do ust Balmi, zamknięty w pięknym opakowaniu, mam go w wersji błyszczącej – złote opakowanie kryje poziomkowy balsam do ust, który ma dość zbitą konsystencję, idealnie się rozprowadza dzięki stożkowatemu kształtowi i długo utrzymuje się na ustach przez co idealnie je nawilża i zmiękcza. Noszę go w torebce nie tylko jako idealny nawilżacz ust ale i ładny dodatek.

Wersja w matowym opakowaniu to Balmi jagodowy, według mnie ma nieco bardziej wodnistą konsystencję i dość szybko znika z moich ust, jednak równie dobrze nawilża i pozwala pozbyć się wrażenia suchych skórek.

Oba te balsamy są dobre i należą do moich ulubieńców jednak nie zabiorę ich ze sobą na plażę, od wysokiej temperatury i słońca by się mocno rozpuściły więc nie będę ryzykowała. Ale do torebki i używania w domu jest idealny.

 

Numer 2 na mojej liście, średnio ulubiony a jednocześnie wielofunkcyjny to Tender Care marki Oriflame. Balsam ten pamiętam z czasów młodości jako uniwersalny kosmetyk do wszystkiego, nawilżający do ust, wygładzający koncówki włosów, jako balsam na otarcia czy przesuszone łokcie i skórki. Naprawdę był świetny.

Teraz po latach wróciłam do niego i z jednej strony spotkała mnie radość a z drugiej zawód. Balsam, którego nie używałam od lat a wspominałam z sentymentem dostał nową odsłonę, kilkanaście linii zapachowych i niestety nie jest takim balsamem jaki pamiętam. Może wtedy wydawał mi się produktem ekskluzywnym, ale teraz to dla mnie taka wazelina z dodatkami i nie zrobił na mnie aż takiego wrażenia.

Owszem, dobrze nawilża i w każdej wersji bezbarwnej mogę go używać do wygładzania końcówek włosów, ale skóry już nim tak bardzo nie nawilżę i zostają tylko usta. Dość szybko z tych ust znika – zjadam czy też się wchłania, nawilża optymalnie dobrze i jeden wielki minus za nieporęczny słoiczek – nie przepadam za wygrzebywanie palcami kosmetyku z dna słoiczka. Jak dla mnie ten balsam ma takie 3/5 a i tak zostaje w mojej trójce ulubieńców.

 

Ostatni w zestawieniu, ulubiony i ukochany balsam a jednocześnie peeling do ust to Peeling z balsamem marki Sephora oraz jego wersja bez drobinek peelingujących, balsam nawilżający.

Jako jedyny w zestawieniu ma formę pomadki, mój ulubiony Balsam Peelingujący to Kiwi – idealnie wygładza usta, nawilża i zostawia usta bez suchych skórek i na długo nawilżone. Czasami stosuję go jako zwykłego balsamu i pozwalam sobie na tarcie wargami by delikatnie złuszczać suchą warstwę a czasem odkładam na jakiś czas i używam tylko balsamu arbuzowego.

Ma zbitą konsystencję, idealnie nawilża i długo utrzymuje się na ustach. Nie rozpływa się nawet przy wysokich temperaturach i doskonale daje sobie radę jako pomadka nie tylko nawilżająca ale i ochronna podczas złej pogody. To już jest balsam idealny.

Jak widzicie, balsamy i nawilżanie ust to moje ulubione kosmetyki, których w moim domu jest pod dostatkiem i na pewno znajdę kiedyś taki, który będzie mógł dołączyć do tej listy. Póki co, to moja TOP 3.

 

Agnieszka

Brak Komentarzy

Napisz Komentarz