Taka eureka mnie niedawno naszła! Doznałam olśnienia. A jako, że mam jakieś tam doświadczenie życiowe, związkowe czy małżeńskie nawet, to wiem co mówię. I zdaje się, że nie tylko ja tak myślę. Zapytałam kilka osób, porozmawiałam szczerze i wiecie co, to prawda.

Ale o co chodzi?

Bo wiecie, jak się poznaje mężczyznę czy kobietę to jest to bum, motylki w brzuchu, randki i w końcu łóżko. I zwykle jest to najlepszy seks w życiu. Wielkie wow! Orgazm. Tysiące gwiazd i fanfary. I tak kilka tygodni, miesięcy a przy dobrych wiatrach nawet lat..

I przychodzi taki moment, że wciąż Ci jest dobrze w łóżku, wciąż lubisz jego czy jej dotyk i uwielbiasz się całować a jak już dotknie Cię za uchem/pod łopatką/w najczulsze miejsce na Twoim ciele to odlatujesz a jednak coś nie gra.
I bum! Właśnie nadeszła Eureka.

Przychodzi ta refleksja, że seks już nie jest taki sam. Że coś się zmieniło. Że mniej masz ochoty a i on szybciej zasypia bo Ty czytasz książkę.
Nie ma już szybkich numerków w kuchni, w łazience, na pralce czy przy lustrze. Jest kalendarz, randka i umawianie się, że w ten czwartek to już na pewno igraszki.

Ale seks się nie zmienia, partner jest taki sam jak był, ten człowiek jest dokładnie taki sam jakim był na początku. Tylko teraz mieszkacie razem, śpicie każdej nocy w jednym łóżku i wracacie zmęczeni do domu po pracy. I w morzu obowiązków ten seks, jakże ważny, staje się taki sam. Za każdym razem. I za każdym razem jest dobry. Ale nudny.

Już nie ma dreszczyku emocji, miłego smyrania w podbrzuszu na sam jego widok, bo widujesz go codziennie. I nie macie czasu na randki, spotkania na mieście i ekscytujące wyprawy. Żyjecie razem, co jest wspaniałe. No czym innym jest sytuacja, w której jesteście korpo bitch opisywaną w książkach przez Piotra C. czy też w innych romansidłach.

Czy poradniki, magazyny krzyczące z dala „Odmień swoje życie łóżkowe” mają cokolwiek racji? Pewnie tak. Dużo porad można wykorzystać, ale nie zawsze się to uda. W końcu żyjecie normalnym życiem.

I tutaj wkraczam ja, ciocia Dobra Rada. Ekspertka od niczego i specjalistka w każdej dziedzinie 😉

Wystarczy raz na miesiąc, raz na dwa miesiące wybrać się na randkę, umówić na mieście, we dwoje. Zaszaleć, nic nie planować. Całować się w ciemnej bramie, przytulać pod drzewem w lesie i wrócić do domu w pełni oczekując kolejnych ruchów.
I ten nudny, codzienny seks stanie się na nowo tym, za którym tęskniłaś, takim jakim był na początku Waszego związku.

I nie ma złotej recepty, jesteście Wy, sami musicie sobie ułożyć scenariusz czy to randka jak na początku znajomosci, pikantne smsy czy cokolwiek Was kręci, ale życie łóżkowe może przestać być nudne i takie „obowiązkowe”

A co najważniejsze, warto rozmawiać, bo partner też może mieć takie myśli, ale boi się Was urazić. Tak jak wy możecie mieć swoje obawy przed rozmową. Warto się przełamać.

To mówiłam ja, Ciotka Dobra rada Agnieszka

Agnieszka

Autor

Agnieszka

Pasjonuje mnie życie.