Robię to za każdym razem w podróży, zawsze!

Od dziecka je uwielbiałam. I miałam ogromny szacunek do każdej z nich. Bez względu na to, czy był to podkradany ojcu Graham Masterton, Robert Ludlum czy mamie harlequiny. Mieli obłędnie różne gusta, w każdej dziedzinie. I ja dzięki nim wyrabiałam sobie swoje własne. Jedno pozostało do dziś niezmienne, książki są ważnym elementem mojego życia. 

Kupuję bardzo dużo książek, nowości wydawnicze, biografie, książki, które zawsze chciałam mieć i takie, które powinno się mieć. Znajdziecie w mojej biblioteczce książki kucharskie wszelkiego rodzaju, kilka różnych publikacji na temat Władimira Putina, poradniki o rozwoju osobistym, całą serię książek o Muminkach oraz niemalże dwieście powieści różnego gatunku. Tak oto w skrócie prezentuje się moja biblioteczka.

Szanuję swoje książki i czasami jestem zbieraczem, lubię mieć i wracać do niektórych pozycji po jakimś czasie, a niektóre chętnie rozdaję ale najbardziej lubię jedną rzecz, którą robię notorycznie i pewnie kiedyś zostanę okrzyknięta małym terrorystą książkowym czy jakoś tak.

Jak wiecie dość dużo podróżuję, zwykle jeździmy pociągami z Łodzi i do Łodzi, a w podróży wyjątkowo dobrze mi się czyta. I wiecie co robię z tym moim ukochanym przyjacielem, którego właśnie pożegnałam kończąc ostatnie strony książki? Zostawiam na stoliku z odpowiednią dedykacją, przekazuję siedzącym w przedziale lub w najgorszym wypadku oddaję na półkę Book Sharingu w hotelu. Niemal zawsze zostawiam małą dedykację na tytułowej stronie. Czasami piszę kim jestem i dlaczego to robię, czasami piszę coś zabawnego a czasami tylko prośbę aby książkę podać dalej. I to działa!

Na około 50 pozostawionych książek, już 30 razy dostałam informację mailową, na facebooku czy raz nawet na instagramie gdzie dotarła książka, czy się fajnie czytało i pochwalenie małej akcji książkowej. Bo jak wspomniałam kocham książki.

I te, do których nigdy nie wrócę chętnie rozdaję, nigdy zaś nie pożyczam nikomu książek. Taka zasada. Staram się również nie pożyczać od innych. Książki tylko kupuję, a zabrane z półek booksharingowych podaję dalej, tak jak niektóre ze swoich powieści.

Oczywiście nie krytykuję osób, które sprzedają książki, wymieniają za czekoladę czy oddają do antykwariatu, ja mam po prostu swój sposób na podarowanie komuś małego uśmiechu w postaci kilku godzin z dobrą książką. I mój jest równie dobry jak każdy inny.

Jeżeli spotkacie kiedyś podczas podróży porzuconą książę z dedykacją, koniecznie dajcie znać, jeśli będzie podpisana przede mnie 🙂

 

Agnieszka 

3 komentarze to “Robię to za każdym razem w podróży, zawsze!

  • Niesamowity pomysł. 🙂 sama bardzo lubię kupować książki, ale jestem raczej typem zbieracza, lubię czasem spojrzeć na półkę, która ugina się pod ciężarem książek i być poniekąd „dumna” z tego ze czytanie jest częścią mojego życia 😉
    Zapraszam również do mnie.

  • Widze, że bardzo lubisz czytać książki. Ja też lubię, ale obecnie z braku czasu nie czytam ich zbyt wiele.
    Pozdrawiam

  • Dobrze opisane dziki 😉 !

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *