W tym momencie zaczynam bardzo ważny cykl na blogu. Jeżeli zechcesz mi towarzyszyć, to gwarantuję Ci odpowiednią dawkę niepewności, wiadomości medycznych, porad i moich przemyśleń, mam nadzieję, że również i troszkę radości. Bo moja Droga czytelniczko, postanowiłam zajść w ciążę.

O tyle jest to ważne i trudne, a dla mnie wyjątkowe bo już nie raz próbowałam, starałam się, miałam nadzieję i cholera, nawet byłam w ciąży. Jednak dzieci nadal nie mam. A to chyba jedyne czego w życiu najbardziej mi brakuje i czego tak bardzo pragnę.

No dobra, do rzeczy. Dlaczego to taka wielka sprawa? Mam zdiagnozowaną niepłodność wtórną a Nieślubnego wyniki są poniżej normy WHO. To tak na dzień dobry.

Do tego posiadam cudowną niedoczynność tarczycy, Hashimoto i insulinooporność. Nie będę już wspominać o kilku pobocznych schorzeniach, bo staram się być zdrowa i twierdzę uparcie, że zdrowa jestem. Poza głupią tarczycą, która również stanowi swojego rodzaju przeszkodę.

Kolejną jest jeszcze istniejąca nadwaga, w pierwszej ciąży przytyłam 23 kilogramy, w drugiej 15, kumulacja jak w totku. A przy niedoczynności trudno schudnąć, siłownia, ponad 600 kilometrów na rowerze miesięcznie też nic nie dawało. Taka genetyka? E tam, coś jednak na rzeczy musiało być. Ważyłam ponad 90 kilogramów gdy zjawiłam się u dietetyka. Byłam wtedy aktywna fizycznie, nie przejadałam się i starałam się dbać o siebie. Jednak kolejna bomba, nietolerancje pokarmowe, przede wszystkim na laktozę a zakaz jej spożywania i jedzenia glutenu zaczęły robić swoje. Waga zaczęła iść powoli w dół. I zaczęłam mozolną drogę do wymarzonej figury i łatwiejszego zajścia w ciążę. Tak, bo to się jednak łączy.

I wracam do meritum. Chcę mieć dziecko. Nie chcę już zazdrościć koleżankom, nie chcę przyglądać się brzuchatkom na mieście, chcę mieć cudowne maleństwo, taki mały cud w swoim życiu. I wróciłam do mojego ukochanego lekarza i wypowiedziałam magiczne słowa „Panie Doktorze, próbujemy jeszcze raz”

Kochany Pan Doktor nie czekał, od razu zapisał mnie na kolejny tydzień na badanie drożności jajowodów, a po nim będziemy działać dalej.

I wiem, że będzie to okropny czas na znienawidzonych hormonach, z ograniczeniami, z badaniami i milionem usg. Z huśtawkami nastrojów i czekaniem, czy pojawi się comiesięczny gość czy nie, ale wiem, że warto przez to przejść. Na końcu tej krętej drogi stoi wielkie szczęście i ja chcę je osiągnąć. Bardzo mocno.

Dlatego też stworzyłam tą kategorię, tę serię wpisów gdyż nie chcę być sama, nie chcę czuć się samotna z tymi wydarzeniami i chciałabym się podzielić swoimi wątpliwościami, smutkami i radościami. I bardzo chciałabym usłyszeć o Twoich przeżyciach, bo to kącik dla kobiet, kącik smutków i radości, kącik wsparcia i kącik obserwacji mojej drogi. Bądź tu ze mną.

 

Agnieszka

Agnieszka

Autor

Agnieszka

Pasjonuje mnie życie.