Minął rok i co się zmieniło? Podsumowanie mojego 2017 roku

Nadszedł Sylwester, ostatni dzień w roku, czas podsumowań i postanowień na nowy rok. Postanowiłam krótko podsumować swój rok i opowiedzieć Wam, jakie mam postanowienie i dlaczego nie ma ich kilku. Bo ja taka przewrotna dziewczyna jestem, że nie robię nic na siłę. 

Kilka lat z rzędu, będąc jeszcze w innym miejscu w życiu, nazywam to innym wcieleniem, życzyłam sobie tylko aby każdy kolejny rok nie był gorszy. To było postanowienie, życzenie i marzenie. I w 2015 roku sama wzięłam sprawy w swoje ręce i odmieniłam życie, rok i wszystko. Dowiedziałam się wtedy, mając 29 lat jak cudowne potrafi być życie. I moje nastawienie do Sylwestra i powitania Nowego Roku diametralnie się zmieniło.

Mijający rok przyniósł mi wiele zmian.

Porzuciłam pracę na etacie w agencji reklamowej by zająć się własną działalnością i nie mogłam podjąć lepszej decyzji. Mam większą swobodę pracy, życia i wolnego czasu. Jestem wręcz Panią swojego czasu (tak, uwielbiam Olę Budzyńską :D)

Zadomowiłam się w Łodzi, tak na dobre, na stałe i mimo tęsknoty za rodzinnym miasteczkiem, wiem, że to jest mój dom.

Poznałam prawdziwy ból złamanego serca (to było okropne doświadczenie) ale również dowiedziałam się, że miłość może zaboleć, ale prawdziwa miłość wymiecie wszystko i wygra, a wiecie, nie jestem romantyczką wcale a wcale.

Podróżowałam, po kraju, nad morze i w góry, ale robiłam to co kocham i czego brakowało mi przez kilka wcześniejszych lat. W górach odpoczywam aktywnie, czuję, że żyję i uczę się pokory a nad morzem odpoczywam, jem smaczne ryby i spaceruję nocami brzegiem morza.

Podkręciłam na maxa swoje relacje z rodziną, przyjaciółmi i bliskimi osobami, dzięki czemu wiem, że nie jestem sama i zawsze mam dookoła siebie wartościowe osoby.

Zaczęłam pisać blog! To jest super sprawa!

Nauczyłam się egoizmu, bycia samą dla siebie i odczytywania oraz szanowania własnych potrzeb. Zajęło to długo, ale ten rok wreszcie pokazał, że to umiem.

 

Było pewnie więcej rzeczy, ale to najważniejsze jakie dla mnie nastały w tym roku. I nie zamienię swoich doświadczeń na żadne inne. Kocham swoje życie. Kocham to co robię, ludzi z którymi obcuję, swoją rodzinę, przyjaciół i Nieślubnego. A co najważniejsze, wiem, że mam możliwości robić to co chcę przez kolejne lata.

Dlatego nie spisuję żadnych postanowień, bo wiem, że jeżeli czegoś nie zrobię od razu to nie zrobię nigdy (mowa o dużych rzeczach) Papierosy rzuciłam z dnia na dzień, biegać też zaczęłam bez planowania, podobnie z rzuceniem mięsa, ot decyzja we wtorek na początku września i hej, kończy się grudzień a ja nie ruszam mięsiwa wcale. Dobra, rosół jem na kurze, ale to wyjątek i jedzony od wielkiego święta, nie nazywam się też wegetarianinem. Także widzicie, nie ma co robić postanowień w moim przypadku bo nie schudnę od napisania tego na kartce, nie wyjadę do Norwegii jak nie zamówię biletów na samolot czy nie zmienię swojego życia poprzez napisanie tego na karteczce. Muszę działać.

A że ja działanie mam wpisane w krew, a od tych wyjątkowych dwóch lat szczególnie, to nie robię żadnych postanowień.

Zdecydowaliśmy z Nieślubnym, że w tym roku odwiedzimy 12 miast. To nasze małe, jedno wspólne postanowienie.

Nie chcemy gwiazdek z nieba, pozbycia się 200 kilogramów czy olimpijskiej formy, zapracujemy na to, ale coś jednak sobie postanowiliśmy 🙂

W tajemnicy Wam zdradzę, że biegnę w Wings for Life, moim małym marzeniem jest zrobić taką formę do maja, aby przebiec chociaż 20 kilometrów, ale to takie małe marzenie, na ten Nowy Rok :))

 

A Dam moi drodzy życzę aby w 2018 roku spełniły się wasze marzenia, postanowienia i abyście byli szczęśliwi, bo to najważniejsze. Z całego serducha a i Nieślubny dołącza się do życzeń.

 

Agnieszka

6 komentarzy to “Minął rok i co się zmieniło? Podsumowanie mojego 2017 roku

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *