Piszę do Was szczerze, bo wiem, że nie tylko ja miewam takie problemy, gorsze dni czy zmagam się z niektórymi przeciwnościami losu. Piszę, bo chcę się z Wami podzielić tym, co najbardziej mnie wkurza w obecnych czasach i opowiem Wam, jaki fajny eksperyment przeprowadziłam kilka dni temu.

Prawdą jest, że żyjemy szybko, wszędzie biegniemy i nie mamy czasu na nic. Często dzwoniąc do kogoś, nawet bliskiego słyszę “nie mam czasu na nic” i ja też go nie mam. Ciągle zajęty kalendarz, zapisany niemal co do minuty, plan na każdy dzień dwa tygodnie do przodu. Zero czasu na cokolwiek. Wkurzam się, gdy nie mogę spokojnie poczytać książki czy obejrzeć Stranger Things bo po raz kolejny dzwoni telefon, piszczy mail czy gdzieś już, ktoś czeka na mnie abym była na spotkaniu. Jestem zła i zmęczona. Wpadłam więc na genialny pomysł. Sebastian, wypisujemy się z internetu!

Decyzja zapadła.

Na tydzień czasu wyłączyliśmy internet w telefonach, wyczyściłam kalendarz z rzeczy najmniej istotnych, wyłączyliśmy laptopy, zostawiliśmy tylko połączenia i Netflix (dlaczego opowiem dalej) i zaczęliśmy nasz eksperyment.

Pierwszy dzień był straszny, jak narkoman na odwyku chciałam zajrzeć co się dzieje u wirtualnych znajomych na Facebooku, sprawdzić wiadomości czy poczytać co tam na Pudelku. Ale wytrwałam. Nawet nie patrząc w mail było mi pod koniec dnia jakoś lżej. Bo wiecie co robiliśmy?

Wyszliśmy na spacer, bez telefonów, bez aparatów, ot tak po prostu spacerowaliśmy po parku, poszliśmy na lody bo w listopadzie też wolno. Obejrzeliśmy newsy w telewizji, jak to robią miliony rodaków i wieczór spędziliśmy czytając książkę (ja) i odpoczywając po prostu (Sebastian)

Kolejne dni były coraz fajniejsze, po pracy siup na miasto, niespodziewanie do znajomych, bez wcześniejszego telefonu czy umawiania się, niektórzy byli mile zaskoczeni, inni zdziwieni, że jak to, bez telefonu można?

A no można. I to bardzo dobrze można. 

Mieliśmy czas na gry planszowe, czytanie, wspólne bieganie, do którego namawiałam Sebastiana od dawna i wreszcie się skusił. Był czas na wspólne gotowanie i wycieczki po parkach, które jeszcze są ładne.

Zdecydowanie ten tydzień zrobił nam dobrze. Odpoczęliśmy. Nie goniliśmy za niczym nieważnym a skupiliśmy się na istotnych sprawach. Na nas. Okazało się, że lubimy spędzać razem czas, że mamy prawdziwych przyjaciół, do których można zajrzeć niezapowiedzianym i spędzić kilka godzin grając w planszówki czy też po prostu przy kawie rozmawiając o sprawach codziennych. Uprawiać wspólnie sport a nawet po prostu w ciszy poleżeć.

A Netflix zostawiliśmy, gdyż oboje oglądamy wspólnie seriale, chcieliśmy mieć dostęp do nich by móc w chwili nudy coś pooglądać i wiecie co, ani razu nie włączyliśmy. Nie było na to czasu.

I teraz przebudowałam swój plan dnia. Spędzam 4 godziny na pracy i w tym czasie zaglądam na facebooka, instagram czy do sieci, przeglądam pudelka czy inne wiadomości w sieci w ograniczonym czasie. Na spacer częściej wychodzę bez telefonu i jest mi z tym dobrze. Nauczyliśmy się spędzać czas aktywnie, razem i produktywnie jednocześnie, a zrezygnowaliśmy ze zjadającego nam czas internetu, który pożerał nam cenny czas, który wreszcie wiemy jak wykorzystać.

Każdemu polecam taką małą terapię antyinternetową. Może znajdziecie coś, co wolicie bardziej niż scrollowanie przez kilka godzin tablicy na facebooku czy instagramie. Może jest coś co pokochacie robić bez telefonu z włączonymi powiadomieniami. Ja znalazłam, tego Wam życzę.

A teraz kto dotrwał do końca mojego tekstu może wygrać coś fajnego 🙂

Mam dla Was trzy gry towarzyskie, napiszcie proszę w komentarzu jak lubicie spędzać swój wolny czas, sami czy czy z partnerem. Co daje Wam najlepiej odpocząć. Trzy najciekawsze odpowiedzi zostaną nagrodzone jedną z trzech gier widocznych na zdjęciach. Gry wybiorę losowo jednak chętnie dowiem się, jaką grę chcielibyście otrzymać 🙂

Macie czas do 3 grudnia abym zdążyła na Mikołajki Wam je dostarczyć! (Kot nie jest do wygrania, Kot zostaje u mnie :D)

 

Agnieszka

Autor

Agnieszka

Pasjonuje mnie życie.