Jak sobie poradziłam z brakiem czasu! (uwaga konkurs)

Piszę do Was szczerze, bo wiem, że nie tylko ja miewam takie problemy, gorsze dni czy zmagam się z niektórymi przeciwnościami losu. Piszę, bo chcę się z Wami podzielić tym, co najbardziej mnie wkurza w obecnych czasach i opowiem Wam, jaki fajny eksperyment przeprowadziłam kilka dni temu.

Prawdą jest, że żyjemy szybko, wszędzie biegniemy i nie mamy czasu na nic. Często dzwoniąc do kogoś, nawet bliskiego słyszę „nie mam czasu na nic” i ja też go nie mam. Ciągle zajęty kalendarz, zapisany niemal co do minuty, plan na każdy dzień dwa tygodnie do przodu. Zero czasu na cokolwiek. Wkurzam się, gdy nie mogę spokojnie poczytać książki czy obejrzeć Stranger Things bo po raz kolejny dzwoni telefon, piszczy mail czy gdzieś już, ktoś czeka na mnie abym była na spotkaniu. Jestem zła i zmęczona. Wpadłam więc na genialny pomysł. Sebastian, wypisujemy się z internetu!

Decyzja zapadła.

Na tydzień czasu wyłączyliśmy internet w telefonach, wyczyściłam kalendarz z rzeczy najmniej istotnych, wyłączyliśmy laptopy, zostawiliśmy tylko połączenia i Netflix (dlaczego opowiem dalej) i zaczęliśmy nasz eksperyment.

Pierwszy dzień był straszny, jak narkoman na odwyku chciałam zajrzeć co się dzieje u wirtualnych znajomych na Facebooku, sprawdzić wiadomości czy poczytać co tam na Pudelku. Ale wytrwałam. Nawet nie patrząc w mail było mi pod koniec dnia jakoś lżej. Bo wiecie co robiliśmy?

Wyszliśmy na spacer, bez telefonów, bez aparatów, ot tak po prostu spacerowaliśmy po parku, poszliśmy na lody bo w listopadzie też wolno. Obejrzeliśmy newsy w telewizji, jak to robią miliony rodaków i wieczór spędziliśmy czytając książkę (ja) i odpoczywając po prostu (Sebastian)

Kolejne dni były coraz fajniejsze, po pracy siup na miasto, niespodziewanie do znajomych, bez wcześniejszego telefonu czy umawiania się, niektórzy byli mile zaskoczeni, inni zdziwieni, że jak to, bez telefonu można?

A no można. I to bardzo dobrze można. 

Mieliśmy czas na gry planszowe, czytanie, wspólne bieganie, do którego namawiałam Sebastiana od dawna i wreszcie się skusił. Był czas na wspólne gotowanie i wycieczki po parkach, które jeszcze są ładne.

Zdecydowanie ten tydzień zrobił nam dobrze. Odpoczęliśmy. Nie goniliśmy za niczym nieważnym a skupiliśmy się na istotnych sprawach. Na nas. Okazało się, że lubimy spędzać razem czas, że mamy prawdziwych przyjaciół, do których można zajrzeć niezapowiedzianym i spędzić kilka godzin grając w planszówki czy też po prostu przy kawie rozmawiając o sprawach codziennych. Uprawiać wspólnie sport a nawet po prostu w ciszy poleżeć.

A Netflix zostawiliśmy, gdyż oboje oglądamy wspólnie seriale, chcieliśmy mieć dostęp do nich by móc w chwili nudy coś pooglądać i wiecie co, ani razu nie włączyliśmy. Nie było na to czasu.

I teraz przebudowałam swój plan dnia. Spędzam 4 godziny na pracy i w tym czasie zaglądam na facebooka, instagram czy do sieci, przeglądam pudelka czy inne wiadomości w sieci w ograniczonym czasie. Na spacer częściej wychodzę bez telefonu i jest mi z tym dobrze. Nauczyliśmy się spędzać czas aktywnie, razem i produktywnie jednocześnie, a zrezygnowaliśmy ze zjadającego nam czas internetu, który pożerał nam cenny czas, który wreszcie wiemy jak wykorzystać.

Każdemu polecam taką małą terapię antyinternetową. Może znajdziecie coś, co wolicie bardziej niż scrollowanie przez kilka godzin tablicy na facebooku czy instagramie. Może jest coś co pokochacie robić bez telefonu z włączonymi powiadomieniami. Ja znalazłam, tego Wam życzę.

A teraz kto dotrwał do końca mojego tekstu może wygrać coś fajnego 🙂

Mam dla Was trzy gry towarzyskie, napiszcie proszę w komentarzu jak lubicie spędzać swój wolny czas, sami czy czy z partnerem. Co daje Wam najlepiej odpocząć. Trzy najciekawsze odpowiedzi zostaną nagrodzone jedną z trzech gier widocznych na zdjęciach. Gry wybiorę losowo jednak chętnie dowiem się, jaką grę chcielibyście otrzymać 🙂

Macie czas do 3 grudnia abym zdążyła na Mikołajki Wam je dostarczyć! (Kot nie jest do wygrania, Kot zostaje u mnie :D)

 

43 komentarze to “Jak sobie poradziłam z brakiem czasu! (uwaga konkurs)

  • W wolnym czasie najchętniej czytam książki, dzięki czemu wzbogacam swoje słownictwo i bez internetu lepiej spędzam czas, ponieważ nie marnuje czasu ba przeglądanie np. Facebooka tylko spędzam czas ze znajomymi na wspólnych zabawach i rozmowie face to face. A grę chciałabym Time’s up! Super sprawa na zimowe wieczory ☺

    • Agnieszka
      1 rok ago

      Super Ewa! Rozmowy face to face to najlepszy sposób na rozwijanie przyjaźni i znajomości 🙂

  • Wolny czas… jest pełno pomysłów i wiele realizacji tego czasu. Nie jestem zwolennikiem tv a Facebook stał się nudny juz dawno temu. Dlatego poprostu siadam z moją familią lub (częściej ) z przyjaciółm lub z moją miłościa i i poprostu cieszymy się swoją obecnością. UrozmaicAmy sobie ten czas również grając w przeróżne gry planszowe lub inne czy poprostu karty. Zabawa jest przy tym świetna a uśmiechy są cały czas na twarzach. Napewno jakaś nowa gra jeszcze bardziej umili nam ten czas. Fantastyczna sprawa,polecam każdemu (zwlaszcza ze pogoda za okenm nie sprzyja) spędzanie czasu w ten sposób nie tylko gapić się w monitor komputera. A relacje z bliskimi są najważniejsze. Pozdrawiam.

    • Agnieszka
      1 rok ago

      Z tym, że Facebook stał się nudny zgodzę się w 100%, to nie miejsce na towarzyskie spotkania niestety.

  • Michał A.
    1 rok ago

    Wolny czas? Dziecko idzie spać a my z żoną rozkładany planszówkę i gramy! Gry bez prądu z najlepszym przyjacielem i towarzyszem życia to coś najpiękniejszego 🙂 chętnie bym zagrał w Alchemików! Porządna gra do kombinowania na długie zimowe wieczory 🙂

    • Agnieszka
      1 rok ago

      Jak porządna to koniecznie trzeba pograć 😉 A za grę z żoną 1000 punktów więcej! Ja Nieślubnego do Scrabbli przekonywałam pół roku, a teraz są woła „kiedy w coś zagramy” 😀
      Już 3 grudnia podam wyniki tego małego konkursu 🙂

  • W wolnym czasie aktywizuję mieszkańców mojego miasteczka. Zorganizowałem miejsce, które nazywa się „sfera wolna od komputera”, gdzie gotujemy, gadamy, majsterkujemy, oraz zdarza się, że gramy w gry planszowe, graliśmy ostatnio choćby w Tik Tak Bum. Najcudowniejsze jest to, że wpadają do nas coraz to nowsi ludzie. Takie to proste.

    • Agnieszka
      1 rok ago

      Cudowna inicjatywa! Sama bym chętnie się do Was wybrała. Najchętniej pograłabym w dużej grupie w Dixit

  • Witam! Ja wolny czas najbardziej lubię spędzać z moim 3,5 letnim synkiem. Jest bardzo żywiołowym dzieckiem (ciężko, żeby usiedział w miejscu 5 minut:). Niedawno sprobowalem go zarazić moją pasją do gier planszowych. Pierwszą grą w jaką zagrał były potwory do szafy, graliśmy zawsze przed snem, bardzo mu sie spodobała, ostatnio kupiłem mu Na ratunek! i też czesto w nią gramy. Z czasem chciałbym go wprowadzać w coraz dojrzalsze planszówki. Pozdrawiam Ps jeśli już miałbym wygrać to poproszę o Alchemików

    • Agnieszka
      1 rok ago

      Takie maleństwo a już gracz! Super sprawa
      Zazdroszczę synka gracza. Na rozpoczęcie przygody z grami kazdy wiek jest dobry.

  • O masz! Trafiłam tu trochę z przypadku, na początku skuszona grami, a później – tytułem posta. Problem, który doskwiera mi baaardzo mocno i jeszcze nie znalazłam skutecznego sposobu, żeby go okiełznać. Chociaż po przeczytaniu jestem trochę zawiedziona – od internetu, zwłaszcza fb, już się odcięłam – poza dwiema porami dziennie, jednak niezbędnymi, żeby sprawdzić, czy przypadkiem ktoś dziś zajęć nie odwołał (rano, tuż przed wyjściem z domu) i czego chcą ode mnie ludzie w wiadomościach (późnym wieczorem, po powrocie do domu) – a czasu jak nie było, tak nie ma; a to trzeba coś pilnie zrobić na studia, a to zaprojektować ostateczne ułożenie kafelków w łazience dla pana fachowca, bo remont, a to trzepać designy na projekt, a to dodatkowa praca, żeby mieć jakiś pieniądz; czasami udaje się gdzieś wyjść, żeby uczcić czyjeś urodziny, albo załapać się na jakieś fajne szkolenie, ale czasu faktycznie dla siebie, na miłe rzeczy, tylko swoje, wiecznie przesuwane i zostawiane „na kiedyś”, na odpoczynek, na spacer, książkę, serial?… Nie pamiętam, kiedy ostatnio mi się zdarzyło. Miniony weekend miał być tylko dla mnie i mojego partnera, zaplanowaliśmy go miesiąc wcześniej, odmawiając wszystkim wszystkiego i tłumacząc, że już mamy plany – a i tak skończyło się na tym, każde z nas siedziało przy swojej robocie, z tą różnicą, że tym razem w jednym pokoju :/
    Książkę czasami uda się jeszcze poczytać w tramwaju, o ile wszystkie codzienne Duolinga, Memrisy i inne Sololearny są już tego dnia zaliczone, a akurat nie ma nic do przeczytania na gwałt na zajęcia, ale to tyle; ciężko tu mówić o relaksie – a żadnej z innych dziedzin życia i tak nie poświęcam tyle czasu, ile powinnam. Szukam jakichś dobrych sposobów na lepszą organizację czasu pracy przy nieregularnym planie dnia/tygodnia – i zwiększenie elastyczności, w tym też nie jestem zbyt dobra… Masz może jakieś sprawdzone sposoby?

    A co do sposobów spędzania wolnego czasu – kiedy już mi się taki uda wygospodarować, poczynimy sobie z moim ukochanym Dzień Bułczenia – usiądziemy bardzo blisko siebie, owinięci najcieplejszym, najbardziej miękkim kocem, jaki znajdziemy, najlepiej takim w kiczowate, ale urocze świąteczno-zimowe wzorki, z całą rezerwą gorącego kakao z ubitym białkiem i piankami (on) i równie gorącej gęstej czekolady z domowymi malinami ze słoika i chilli (ja) i będziemy oglądać bajki – infantylne, kolorowe i bardzo niepoważne, i zrobi nam się bardzo ciepło w serduszkach! A później, przed pójściem spać, jeszcze rundka albo dwie jakiejś planszówki lub karcianki – Boss Monster? Star Realms? Może Pokemony? A czy w Alchemików można grać we dwójkę? Jeśli tak – może właśnie w nich? Moja druga połówka zawsze chciała być szalonym naukowcem i mieszać w fiolkach, również tych magicznych, bez opamiętania – byłoby w sam raz 😀

    • Agnieszka
      1 rok ago

      Kocham to określenie, pożyczam je i nie oddam szybko Bułczenie ❤️
      Niech ktoś powie, że czekolada z chilli jest fe to się obrazę

      A post o zarządzaniu czasem będzie w kolejnym tygodniu, właśnie się tworzy. Obserwuj koniecznie i wypatruj nowej notki, mam nadzieje, że troszkę pomogę.

      • Ooo, ekstra! Trzymam za słowo 🙂 A nuż coś się uda zaimplementować!

  • Salomea612
    1 rok ago

    Czasami zastanawiam się kiedy tak naprawdę mam tak naprawdę czas wolny… chyba tylko wtedy gdy wychodzę z domu sama. Ostatnimi czasy chętnię wyskakuję raz w miesiącu do kina z psiapsiółą bo z mężem ciężko, gdyż ktoś się musi zająć synkiem. Kino – moja jedyna forma rozrywki…Pozostają nam jeszcze wspólne wieczory o ile mały rozrabiaka nr.2 – w brzuszku jest grzeczny i pozwala posiedzieć… chętnie przygarniemy jakąś grę na tą okropną zimową porę, bez różnicy którą liczy się dobra zabawa, a wolnym czasem będziemy się cieszyć na emeryturze

    • Agnieszka
      1 rok ago

      Zaraz na emeryturze! Nie ma tak.
      Chociaż wieczór z planszówką ale jakiś to odpoczynek. I jednak razem.
      A powiem Ci szczerze, że akurat kino kocham i często bywam, ale mam wrażenie czasami, na niektórych filmach oczywiście, że zmarnowałam swój czas… Nie życzę Ci takiego wrażenia oczywiście. Chętnie za to dowiem się, co dobrego polecasz z ostatnich premier

      • Salomea612
        1 rok ago

        Ostatnio byłam na Mamuśki2 (o ile dobrze pamiętam tytuł ) film świetny śmiechu co nie miara. Naprawdę polecam. Teraz bym chciała na nowe Listy do M ale niestety niewiem jak to będzie z czasem? Byłaś polecasz?

        • Agnieszka
          1 rok ago

          Mamuśki 2 całkiem przyjemny film, zgodzę się 🙂
          Listów do M nie widziałam, ani jednej części więc niestety nie pomogę. Sama czekam na Gwiezdne Wojny a na dniach mam nadzieję wybrać się na nowego Allena. Na pewno nie polecam Ligi Sprawiedliwych, jak kocham filmy Marvela, tak to co robią obecnie z komiksami DC to nie moja bajka 🙁

          • Salomea612
            1 rok ago

            Jakoś filmy fantasy mnie nie przekonują… raz mnie mąż zabrał na Piraci z Karaibów… powiedziałam że nigdy więcej na taką bajkę nie pójdę… już wolę Nemo albo Shreka

  • Kuba Gulina
    1 rok ago

    Miałem podobną sytuację do Ciebie – ciągle brak czasu, praca po dwanaście godzin. Myślałem, że logiczne jest, aby dzień wolny spędzić w domu, najlepiej grając do późnego wieczora na komputerze czy ps-ie, oglądając seriale. Aż do dnia, w którym zabrałem się za porządki. Znalazłem w szafie starego, dobrego Relica. Przypomnieliśmy sobie z narzeczoną, że przecież mamy sporą kolekcję gier w domach rodzinnych. Przywieźliśmy je do nas, i… właściwie tak się zaczęło. Na początku graliśmy we dwójkę, a potem zaczęliśmy zapraszać znajomych. Nasze spotkania zrzeszają obecnie około piętnaście osób. W każdy weekend tylko czekamy, aby móc rozpracować nowe tytuły. Stało się to naszą ogromną pasją, i, co śmieszne – laptop i ps stoją nieużywane, a my wreszcie możemy spędzić czas razem, robiąc to, co obydwoje lubimy.
    Oczywiście, mimo iż to nasze ulubione zajęcie, nie siedzimy cały czas w domu. Uwielbiamy spontaniczne podróże po Polsce, często jeździmy na wieś, aby odpocząć od zgiełku.
    I masz całkowitą rację – nagle czasu robi się więcej, czujemy, że robimy coś dla siebie, że spotkania ze znajomymi nie muszą kończyć się na upijaniu do nieprzytomności w weekendy, że można inaczej 🙂

    • Agnieszka
      1 rok ago

      Właśnie o to chodzi, taka modna stała się ta filozofia slow life a ludzie po prostu zapomnieli, że tak się żyło i tak się lepiej żyje.
      Gdzie na tą wieś mam się kierować? Bo dawno nie byłam poza miastem

      • Kuba Gulina
        1 rok ago

        Gdzie tylko zapragniesz! 🙂 my najczęściej jeździmy do siostry narzeczonej, bo jako jedyna cieszy się z niezapowiedzianych wizyt, ale często wybieramy wsie oddalone od Warszawy o niecałe sto kilometrów. Bierzemy namiot, rozbijamy się w lesie niedaleko jeziora i tak spędzamy kilka dni. Coś niesamowitego.

        • Agnieszka
          1 rok ago

          Ja mieszkam w centrum wszechświata, cudownym mieście meneli czyli Łodzi, jak będziecie jechać w tą stronę zapraszam na partyjkę oraz porwanie mnie w dalszą podróż

          • Kuba Gulina
            1 rok ago

            Jak będziemy jechać to damy znać 🙂 Akurat mam rodzinę w łodzi ;p

            • Agnieszka
              1 rok ago

              Genialnie! To na pewno uda nam się wypić kawę, herbatę czy wodę mineralną 🙂

  • Sepomatik
    1 rok ago

    Dobry wieczór!

    Kilka sposobów odemnie na zagospodarowanie wolnego czasu:

    W domu:
    Pizza party – czyli zapraszam kilkoro znajomych z winem, ja piekę pice:)
    Sushi party – j.w.:)
    Planszówki – gramy, pijemi i przekąszamy.
    Jak nie ma dzieci w domu to można coś skręcić:)
    Jak nie ma dzieci w domu to można zjeść szaszłyka na balkonie i popić wódeczką.
    Jak są dzieci w domu i jest łądna pogoda to można wyjść z nimi na rower/rolki/deskorolkę/popuszczać latawiec…
    Jak są dzieci w domu i nie ma pogody to można pobawić się z nimi klockami/urządzić konkurs rysunkowy/pograć w planszówki/ulepić razem pierogi:)
    Jak jest żona w domu i nie ma dzieci to można to i tamto…
    Jak nie ma żony i dzieci to można pograć w spokoju w Battlefield 1:)

    Poza domem:

    wycieczki do: pizzeri, parku rozrywki, parku trampolin, escape room-u, galerii, do teatru, do muzeum…

    Jak jest więcej wolnego czasu to wiadomo na narty w góry, albo nad jeziorko…

    Pozdrawiam

    ps.
    Jeśli chodzi o gry to „Królewski Golem” i dodam że jest to dodatek do gry Alchemicy – który bez niej niestety nie będzie grywalny.

    • Agnieszka
      1 rok ago

      Nie lubię pizzy, ale szacun za przygotowywanie jej, na sushi chętnie zajrzę

      A co do gry, świetnie wiedzieć, bo ja nie znam się na nich aż tak dobrze a Alchemicy to nie mój świat niestety.

      • Sepomatik
        1 rok ago

        Moja pizza ma poniżej 1mm grubości, piekę ją na kamieniu szamotowym, dodaję przecier z pomidorów własnej produkcji, mozarellę włoską i np karczochy, rukolę i parmezan:) Myślę że gdybyś spróbowała, zmieniłabyś zdanie co do pizzy…

        • Agnieszka
          1 rok ago

          Kusisz. Może poza sushi wproszę się na pizzę również

        • Agnieszka
          1 rok ago

          Sepomatik zapraszam Cię do zapoznania się z nowym postem, czeka tam na Ciebie ważna informacja 🙂

  • Każdy z nas posiada jaką pasje tak samo jak i ja, ale moja pasja jest po prostu niesamowita.
    Jestem motocyklistką, ścigacze to mój świat, nie wyobrażam sobie życia bez nich.
    Gdy wsiadam na motocykl czuje że żyje i zapominam o wszelkich problemach które mnie spotykają. Pasję te dziele z moim ukochanym, rozumiemy się doskonale a motocykle to poprostu nasza wspólna miłość.
    Czas wolny spędzam w trasie

    • Agnieszka
      1 rok ago

      Kocham patrzeć na motocykle, jak bonie donie, ale w życiu bym się nie odważyła wsiąść chyba. Kurczę, ale to musi być adrenalina

  • 😉 #LUBLIN zaprasza.

  • Kiedyś sądziłem że najlepszym sposobem na spędzenie wolnego czasu było zagranie samemu lub z kumplami w kolejną grę na komputerze. Ale chyba wyrosłem z tego. Obecnie nic tak nie cieszy jak delektowanie się wspólnym odkrywaniem świata z moją ukochaną 🙂 . Tak naprawdę nie ważne jest co robimy, bo na równo cieszymy się z wyjścia do kina, teatru, na koncert, spotkania ze znajomymi, wspólnego pichcenia małego co nieco, rozgrywki w jakąś ciekawą grę planszową (ostatnio odkryliśmy bardzo ciekawą grę „Splendor”), słuchania muzyki, wyjścia na spacer, basen lub wygłupów przy karaoke. Lubie też spędzać czas z kumplami ale już nie przy komputerach tylko na rozmowie przy piwku w pubie – oczywiście w cywilizowanych ilościach. Kiedy jestem solo polecam każdemu dobrą literaturę i szelest kartek na długie wieczory. Tak naprawdę nie liczy się co robię tylko z kim i to właśnie grono moich znajomych sprawia że mam z tego frajdę.
    W gry które przeznaczasz dla wygranych nie miałem okazji jeszcze zagrać, jednak wierzę że chcesz uszczęśliwić mnie i wielu moich znajomych pozwalając mi wygrać 😉
    (bardzo ciekawie brzmi Time’s Up!)

    • Agnieszka
      1 rok ago

      Karaoke <3
      Zdarzyło mi się sprofanować Bohemian Rapsody i nigdy nie czułam się lepiej 🙂
      Jaki dobry spektakl polecasz z ostatnio widzianych? Jak do kina chodzę często, tak do teatru chociaż 2 razy w miesiącu musimy z nieślubnym się wybrać bo uwielbiamy tą formę rozrywki.

      • Hahahahaha
        Ja zawsze profanuję Lady Pank – Kryzysową Narzeczoną 😛
        Polecam’ Jekyll & Hyde” w teatrze rozrywki w Chorzowie albo na drugim końcu Polski – „Duch” w teatrze muzycznym w Gdyni

        • Agnieszka
          1 rok ago

          Lady Pank mogłoby być dobre! Następnym razem próbuje
          Najszybciej będę w okolicach Chorzowa, na pewno pomyślę by się wybrać. Póki co czekamy z nieślubnym na 21 stycznia, świętujemy urodziny i imieniny na Les Miserables w łódzkim Teatrze Muzycznym.

      • Rozumiem, że Coco już dawno obejrzane? Jak dla mnie – najlepszy film roku. Żaden film nie wywołał we mnie tyle emocji, refleksji, zachwytu i nie zaoferował tyle smaczków i dobra, co on – i cieszę się, że to animacja! Dzięki temu i dzieci, i dorośli wiele z niego wyniosą. A szczerze mówiąc uważam, że z tego konkretnego akurat dorośli wyniosą sporo więcej 🙂

  • Natalia - Anonimowa Kotoholiczka
    1 rok ago

    Witaj, Agnieszko. 🙂

    Chociaż czasami potrzebuję chwili samej ze sobą (może to troszeczkę synonim nas, kobiet? :)), to zdecydowanie wolę te, spędzane z moim małym stadkiem – członków sztuk siedem. Sześciu wąsatych amatorów kartonów i jeden Jeż to moje antidotum na tempo świata. Szczęśliwie Jeż przyswoił umiejętność utrzymania równowagi i przyjął pionową postawę, co znacznie ułatwia nam wspólne spędzanie czasu. Gdy przeczytałam „jak spędzacie czas wolny” wiedziałam o czym u Ciebie napiszę. Wyrywamy się szponom przemęczenia… wspólnie gotując (przysięgam uroczyście, że w przypadku naszych eksperymentów z garnkami, nie ucierpiała żadna z żab, tak jak sugerować może karton Alchemików, których chętnie przytuliłabym w Mikołajkowej czapce:) ). Ale wracając… eksperyment to nadal dobre słowo, bo najczęściej próbujemy „odchudzić” (oprócz mnie, oczywiście) typowe dania fastfood, zastępując je wersjami przychylniejszymi dla złośliwych liczba na wadze. Gdybym miała zamknąć to w jednym wyrażeniu, napisałabym – pizza z kalafiora. Wprawdzie w tym wariancie wsparcie kocich pomocników jest znikome (nie grają w zielone), to w rybnych propozycjach…. czują się jak ryba w wodzie (takie jury MasterChefa w szcześcioosobowy….kocim składzie) 🙂 To chyba jeden z moich przepisów na szczęście. 🙂

    Ps: jeśli gotowanie z Jeżem jest zbyt enigmatyczne, już wyjaśniam – dla znajomych to w zasadzie drugie imię mojej Lepszej Połowy.

    Pozdrawiam ciepło! 🙂

    • Agnieszka
      1 rok ago

      Natalio Anonimowa Kotoholiczko zaglądaj do mnie, gier jeszcze będzie i to przed tym dużym Mikołajem na pewno 🙂
      A gotowanie brzmi cudownie, zrozumiałam, że idziemy w kuchni podobnym torem, tym bardziej miło mi będzie mieć Cię tu częściej i pogadać o gotowaniu i wszystkim innym 🙂

  • Agnieszka
    1 rok ago

    Salomea! Nemo uwielbiam
    Ale tą fantastykę troszkę jednak bardziej lubię niż komedie romantyczne na przykład

  • Sepomatik
    1 rok ago

    🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *